czwartek, 13 kwietnia 2017

Gdy na dworze pada deszcz

Deszcz nie deszcz, śnieg nie śnieg  na spacer trzeba wyjść. Taką filozofię życia wyznaje Pawełek. Moja jest nieco odmienna: zimno nie zimno trzeba wyjść, ale jak pada to już wolę się schować. 
Pawełkowi nie przeszkadza żadna aura, bo cwaniaczek zwykle siedzi opatulony kożuchami, kocami, budami, foliami przeciwdeszczowymi, nie martwiąc się o przemoczenie i zziębnięcie. A ja? Wykonuję uniki i uciekam co tchu do domu, tłumacząc mu pod klatką, że jeszcze dziś wyjdziemy na dwór; takie małe kłamstewko. 
Słowa poniższej piosenki z jednego z ulubionych repertuarów pawełkowych, doskonale oddają charakter Pawcia. 






Gdy na dworze pada deszcz
Ja się tym nie trapię.
Wkładam kurtkę i kalosze,
I deszcz w dłonie łapię.
Kap, kap, kap, kap, kap, kap,
I deszcz w dłonie łapię.

Gdy na dworze pada deszcz,
Ja się nie przejmuję.
Przez kałużę hop sa sa
Dziarsko przeskakuję.
Hop, hop, hop, hop, hop, hop,
Dziarsko przeskakuję.

Lubię, kiedy pada deszcz,
Nie lubię, gdy leje.
Gdy ulewa chowam się
I głośno się śmieję.
Ha, ha, ha, ha, ha, ha,
I głośno się śmieję.



Sł. Danuta Zawadzka
Muz. s. Adriana Miś 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz