piątek, 24 marca 2017

Prawie jak Pani Gadżet

Pani Gadżet, czyli niejaka Anna Nowak-Ibisz od dwunastu sezonów na łamach TVN Stylu prowadzi magazyn poradnikowy, w którym przedstawia wyszukane i zaskakujące gadżety, pojawiające się na naszym rynku, a które to rzekomo -  zgodnie z logiką producentów - mogą przydać się w każdym polskim domu.
Kilka lat temu, obezwładniona nudą i brakiem wyższego celu, miałam okazję "zapoznać się" z szacownym magazynem Pani Gadżet. Odcinków udało mi się obejrzeć może ze trzy - gdyż na więcej szkoda było moich pięknych oczu. 

Nawiązując do Pani Gadżet, w moim domu od pewnego czasu pojawiają się swego rodzaju gadżety. Jednym z nich jest na pewno siedzisko Stabilo Multiseat. Jak zwykle wynalazłam je przeszukując www, stojąc w obliczu zdobycia odpowiedzi na pytanie, co jeszcze może przydać się mojemu Bociusiowi, aby żyło mu się lepiej?



Multiseat - gadżet dla niepełnosprawnych


Multiseat to siedzisko ortopedyczne stabilizujące plecy i głowę, spełniające jednocześnie funkcję fotelika samochodowego i huśtawki. Oparte na technologii próżniowej, pozwala dowolnie modelować i utrwalać kształt. Poduszki stabilo dopasowują się do ciała przemieszczając specjalny granulat znajdujący się w ich wnętrzu. Można je zatem dowolnie kształtować w zależności od potrzeb. Pomysł i produkcja rodzima. 

Mnie szczególnie zainteresowała funkcja huśtawki. Z plastykowej wyrósł i wsadzanie czy wysadzanie stało się dla mego wątłego ciała uciążliwe, a długie chude pawciowe nogi ni jak nie chciały zginać się, wchodzić w te dziury co trzeba. A huśtanie, jak przystało na średnią wiekową mojego dziecka - stanowi istny rarytas w jego małym życiu.  

Tak więc znalazłam - jak zwykle - używkę. Traf chciał - że  akurat pewnego listopadowego dnia weszłam na olx i jacyś ludzie wystawili multiseata. Po rozmowie z właścicielami umówiłam się na jego kupno. Używane sprzęty schodzą między nami rodzicami dzieci niepełnosprawnych jak ciepłe bułeczki. Zwykle ich cena jest o 2 do 3 razy niższa niż cena wyjściowa dystrybutora. Nasz multiseat zakupiłam za kwotę 870 złotych, gdzie nowy kosztuje coś koło 2.700 zł. Niestety w komplecie nie było kamizelki stabilizującej, ale moja kreatywność nadal jest na wysokim poziomie i radziłam sobie jak mogłam: zwykle pomagała mi tzw. biodrówka, czyli pejoratywnie używana jako pas z kieszonką na telefon komórkowy zaczepiany na bioderka noszącego, a w moim wykonaniu jako opaska oplatająca klatkę piersiową  Pawełka wraz z huśtawką. Rozwiązanie to  jednak należało nazwać tymczasowym i w tym tygodniu zakupiłam kamizelkę, aby zwiększyć bezpieczeństwo Pawełka w trakcie zabawy na wysokościach. Koszt tego cacka-gadżetu - to 257,96 złotych. 




Multiseat - gadżet dla kotów, czyli o kłopotach właścicieli zwierząt domowych 


Nie obyło się bez problemów. Nasza kotka upodobała sobie Multiseata jako kuwetę roboczą; zdarzyło się jej kilka razy zostawić ta swoją urynę. Wściekła byłam za każdym razem, ale udawało się uprać. Jednak gdy miesiąc temu poduszka po "wypróżnieniu" wciągała z powrotem powietrze i stawała się niczym pana złapana w drodze na wakacje, moja wściekłość sięgnęła Gwiazdy Polarnej, gdyż przeczuwałam, że sprawczynią kłopotów może być tylko i wyłącznie soniowy pazur.  

Wysłałam jedną poduszkę do reklamacji, ale miły pan tylko potwierdził moje domysły. "Tak, znaleźliśmy, proszę pani, dziurkę. Zapewne od ostrego narzędzia lub pazura zwierzęcia. Proszę nie trzymać ostrych rzeczy przy poduszkach ani nie pozwalać zwierzętom przebywać w pobliżu. Niestety, nie podlega to reklamacji. Za naprawę musi Pani zapłacić". Ja nie pozwalam, ona sama tam wchodzi, gdy ja nie widzę. Ona sama wynajduje momenty, gdy siedzisko akurat nie jest przykryte i aż prosi się, aby zostawiła na niej swoje szczochy. Ale proszę naprawić, bo przecież dziecko musi mieć sprawne siedzisko. Koszt: 150 złotych! 
Poduszka wróciła do mnie i zobaczyłam łatkę zgrzebnie naklejoną w rogu, taką łatkę z materiału jak Multiseat; wygląda to zupełnie tak jak łatka na dętce rowerowej. 150 zeta za łatkę? I tutaj podpowiedź: jak w demokracji łatwo można się wzbogacić? Wymyśl produkt dla chorego, taki który będzie mu niezbędny lub bardziej potrzebny, wywinduj zaporową cenę za jego kupno, a potem wszelkie naprawy też niech kosztują tak, aby czuł, że ma luksusowy towar. 



Kupić nie kupić?


I tutaj wracając do Pani Gadżet, która w konkluzji podpowiada, czy warto stać się posiadaczem owego prezentowanego towaru, stwierdzam, że akurat tego - tak. Stabilo Multiseat jest naprawdę fajnym rozwiązaniem. Jak widać, używamy go również jako fotela stabilizującego; zdarza się, że w trakcie karmienia lub w trakcie oglądania bajki.  Nie używałam go jeszcze jako fotelika samochodowego, bo bardziej przydaje mi się jego funkcja rozrywkowa niż użyteczna, jednak test taki postaram się wykonać cieplejszą porą.  No i to co trzeba podkreślić, że cena tego gadżetu nie jest tak zaporowa jak ceny innych sprzętów. 

Na koniec mała podpowiedź: Stabilo Multiseat można też zakupić w ramach programu Aktywny Samorząd; gdzie zrefundują go całkowicie w ramach dostosowania samochodu do potrzeb osób niepełnosprawnych. Noel - powinien mi zapłacić za promocję... 








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz